poniedziałek, 15 września 2008

Gdzie Niebo...(Part 1)



Gdyby ktoś mi powiedział, że zostanę detektywem, działającym w ukryciu. Ścigającym człowiekach o nadludzkich mocach zabijania,to...

cóż, zapewne bym to przemyślał.






Zginąć, zostać zabitym, umrzeć... Tak, umrzeć, to dobre słowo.

Umarłem. Snując się po zgliszczach, szukam najsłabszego blasku światła. Idąc tak bez celu, zadaję sobie pytanie:"Co ja tutaj robię?" Nie nawidzę pytań, szczególnie takich, na które nie postrafię odpowiedzieć. Nie byłem złym człowiekiem. Więc jeśli już myślałem o niebie i piekle, stawiałem na niebo. Cóż, nie tak je sobie wyobrażałem.

Wszędzie dookoła było ciemno. Poprostu szedłem przed siebie, nie widząc w tym większego sensu. Nie wykluczone, że cały czas stałem w miejscu. Nie czułem bym, pokonywał jakie odległości. Czy koniecznie trzeba przybierać nogami, by poruszać się do przodu?

Przystanąłem. I znowu to samo: "Co ja tutaj robię?". Nie sądziłem, że ostatnią rzeczą, którą ujrzę przed śmiercią będzie idiotyczny uśmiech Lighta. Przynajmniej wiem, że moje przypuszczenia były słuszne. To jednak daje pewną satysfakcję. Ale co to miało za znaczenie, kiedy wylądowałem w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu. Rojerzałem się dookoła, po czym westchnąłem.

Nie wiem ile czasu minęło, 10 minut, godzina, cały dzień. Zresztą, czy tutaj wogóle mija jakiś czas? Poprostu nagle wszystko rozbłysło. Nie piekły mnie oczy, a światło mnie nie oślepiało. Stałem tak jak wcześniej czekając na anstepną jaką niesamowitą rzecz. Zastanawiałem się, czy w tym momencie ujrzę Jezusa, który wynurzy się z nikąd i zabierze do nieba, gdzie będę wiecznie czuł radość i szczęście. Podemną ujrzałem śnieżnobiałą podłogę. Rozejrzałem się. Ciągnęła się ona w nieskończoność, na kompletnie płaskiej powierzchni i czystej powierzchni. Gdzie bym nie spojrzał otaczała mnie biel. Tylko moje niebieskie jeansy i czarne włosy wyróżniały się, w całym otoczeniu.

- Jeżeli myślisz, że to niebo bądź piekło... jesteś w błędzie. - znałem ten głos. Nerwowym ruchem odwróciłem się. Tak jak przypuszczałem.

-Cóż Light...

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Fajna notka. Dla mnie bardziej zrozumiala niż pierwsza, ale za dużo mówienia o smierci, jako o fajnej sprawie...

Anonimowy pisze...

Mam nadzieje, że L i Light trafili do Nieba, ale jeżeli takie ma by Niebo, to ja zaklepuję sobie kolejkę do Piekła...

Anonimowy pisze...

kochanie moje, to się jeszcze wszystko okaże... >o<

Anonimowy pisze...

rany boskie, nie czytaliście ostatniej wypowiedzi Raito? "Jeżeli myślisz, że to niebo bądź piekło... jesteś w błędzie." czyż to zdanie nie załatwia wszystkiego moi drodzy? -.-''
feldmarschall - skoro pisałeś wcześniej, że nie lubisz mangi ani anime to się nie dziw, że nie do końca rozumiesz to opowiadanie.

co do samego tekstu. jest całkiem dojrzały, opis ciekawy, interesujący. zaserwowałaś nam dużo przemyśleń L'a. pomysłowy opis świata shinigami (chyba, że jest to MU?). ogólnie dobry tekst, gdyby nie to, ze jest króciutki.

Anonimowy pisze...

AAAA A KOCHANIE MOJE TO JA ! :) KOMCIUJĘ CI NOVA NOCIĘ ! JEST SWEET ;D nie a Tak serio to podoba mis ie .. bardzo taka w twoim stylu :) podziwniam i pozdrawiam - Owca

Maniera pisze...

feldmarschallu, DN nie czytałeś >]
Całkiem niezłe, ale te błędy interpunkcyjne, orty i stylistykę bym poprawiła :]
Pozdrawia Mordechaj, marowa maskotka.

Anonimowy pisze...

zajefajne :D Supcio, ładne, śmieszne, poprostu odlot XD
anonim buahaha