Japonia, Kioto, Liceum nr 13
Kiedy wylądowałem przed liceum zacząłem się rozglądać za notesem. Zapewne ktoś już wcześniej go zabrał, lecz wolałem być pewien. Poza tym, czułem coś dziwnego. Nigdy nie zaznałem tego uczucia. Instynktownie wiedziałem, że notes jest gdzieś blisko. Czułem go. Zapewne w ten sposób Shinigami odnajdywali właścicieli notesów. Przysiadłem na wysokim murze tuż przed szkołą. Nie widziałem notesu, więc pewnie ktoś musiał go zabrać do środka. Po chwili zabrzmiał dzwonek. Zaraz potem uczniowie zaczęli wychodzić z budynku. Wylądowałem na ziemi, i zacząłem poszukiwać właściciela notesu. W oddali zauważyłem pewną grupę ludzi.
- Miyoko! Miyoko! – krzyczała pewna dziewczyna. – Musisz być silna!
- Kiedy ja nie potrafię. – odpowiedziała Miyoko płacząc.
- Słuchaj Miyoko!. – powiedzieli równocześnie dwaj chłopcy. Zapewne bracia gdyż byli niemal
identyczni. Obaj byli wysokimi młodzieńcami z brązową czupryną na głowie identycznie ściętą.
- Dobra, mów Jun. – powiedział jeden z nich. Brat przytaknął na te słowa.
- Słuchaj Miyoko! Za bardzo nie lubię takich sytuacji, i się od nich nie mieszam, ale skoro Makoto był moim przyjacielem, to nie mogę przejść obok obojętnie. Denerwujesz mnie powoli. Wszyscy za nim tęsknimy. Ale nie możesz cały czas tym żyć. – mówił chłopak, do zapłakanej blond włosej Miyoko, która, z trudnością łapała powietrze.
- Ty…ty.. nic…nic nie rozumiesz… - mówiła dziewczyna, łkając. – Czuję się, jakby to była moja wina. Moja... rozumiesz?!.
Cóż, zapewne, notes został już użyty…ech…
Nagle do grupki podeszła pewnym krokiem pewna, brązowowłosa dziewczyna, A tuż za nią, szli dwaj chłopcy. Na jej widok wszyscy zamilkli.
- Dobra! Nienawidzę, jak się zbieracie w grupach i spiskujecie przeciwko mnie!- powiedziała donośnym głosem. Nikt nie zareagował.
-Ech… Mel-chan. My nie spiskujemy… - powiedziała, dziewczyna w czarnych, długich aż po pas włosach, z lekko opadającą grzywką na czoło. – Rozmawiamy z Miyoko.
- Zamilcz! – krzyknęła Mel-chan. – Nie przerywaj mi. Nienawidzę takich jak wy! A ty Miyoko! Śmierć Makoto, to przeszłość. Jeżeli nie przestaniesz o tym gadać, to dam ci kopa z glana!
Te słowa, chyba jeszcze gorzej wpłynęły na Miyoko. Ukryła twarz w dłoniach, po czym uciekła.
- Wy…wy nic nie rozumiecie! – krzyczała dziewczyna kierując się w strone bramy wyjściowej.
- Nie martw się! Jutro będzie gorzej! – krzyknęła Mel-chan, w stronę Miyoko, kiedy ta jeszcze nie zniknęła za murem.
Cóż, przynajmniej wiedziałem, kto ma Death Nota.
Poleciałem za nią. Doleciałem, do niewielkiego domku jednorodzinnego. Dziewczyna zatrzasnęła za sobą drzwi, po czym szybko wbiegła po schodach w stronę pokoju. Zamknęła za sobą drzwi i rzuciła się na łóżko. Ech i znowu płacze... Ale mi się trafiła. Chyba mnie nie dostrzegła
- Ekhem…- odchrząknąłem. - Dziewczyna nagłym ruchem odwróciła się. Chyba mnie zauważyła bo oczy zrobiły jej się jak pięć złotych. Nie byłem pewien czy oddycha. Siedziała tak przez chwilę, po czym rozległ się straszny pisk.
- Aaaaaaa! Mamo! - krzyczała na cały głos, co było nie do zniesienia. Miałem ochotę coś jej zrobić.
-Nie krzycz tak. – powiedziałem. – Czy coś ci robię?
- Mamoo! – krzyczała.
- Słuchaj Miyoko. Wiem dlaczego umarł twój kolega i czujesz się za to odpowiedzialna.
Dziewczyna na chwilę umilkła. Nagle ktoś zaczął szarpać za klamkę drzwi od pokoju.
- Miyoko! Otwórz! Słyszysz mnie? – Miyoko podbiegła do drzwi i je otworzyła. Do pokoju wbiegła szczupła dziewczyna. Miała krótkio ostrzyżone blond włosy, i połówki na oczach. Widać było, że jest zdenerwowana.
- Miyoko! Co się stało! Czemu krzyczałaś? – Miyoko spojrzała na mnie nie odzywając się.
- Nie nic Rei…
- A. To nieważne - wzruszyła ramionami i ruszyła w stronę drzwi. - I nie hałasuj tak, bo mój chomik dostanie nerwicy.
Rei delikatnie przymknęła drzwi, które następnie zatrzasnęła w niezwykle hałasotwórczy sposób. Miyoko spojrzała na mnie nie pewnym wzrokiem. Po czym usiadła na łóżku. Wiedziałem, że nadal jest przerażona.
- Dobra. A więc masz moc zabijania, dzięki temu notesowi. Tak naprawdę nie znam szczegółowych zasad tego Death Nota, ale w środku jest wszystko. - Dziewczyna nic nie powiedziała. Oderwała wzrok ode mnie. Zapadła długa cisza. Miyoko w końcu cicho rzekła.
- Więc, to ja go zabiłam.
Przewróciłem oczami
- O ile ty go wpisałaś, to tak. Oczywiście to było nieświadomie, więc...
"Czy ja ją pocieszam? "
- Nie! - krzyknęła po czym rzuciła poduszką w moją stronę, która przeleciała przez moje ciało, i wylądowała z hukiem na biurku, przewracając książki i szklany wazon. Dziewczyna znowu zaczęła płakać.
- Kim..kim..ty właściwie jesteś? Wiem! Ześwirowałam! Tak?
-E....nie... Jestem Bogiem Śmierci… Co mi nie za bardzo odpowiada ale cóż. No i w zasadzie będę cały czas przy tobie bez większej przyczyny.
- B...Bogiem Śmierci? Co teraz ze mną zrobisz?
- Nic. - powiedziałem całkiem spokojnie. - Tylko ci mówię. Tak naprawdę, jak ci wcześniej wspomniałem, nie wiem co się z tobą stanie. Nie znam szczególowych zasad.
- Czyli...jestem Kirą? - zapytała cicho.
- Tak. To znaczy, masz taką samą moc jak on. Jak pewnie się juz domyśliłaś. Widząc w myślach twarz, wpisując imię i nazwisko, twoja ofiara umrze po 40 sekundach na zawał. - Miyoko nic nie odpowiedziała. Opuściła lekko głowę.
- Ja...- powiedziała, nie spoglądając na mnie. - Nie chcę być mordercą.
Podszedłem do krzesła po czym przykucnąłem na nim.
- Zawsze możesz mi go oddać. – powiedziałem.
- Nie! – krzyknęła. – Nie pozwolę, by ktokolwiek go dostał!
Nie dobrze. Jeżeli mi go nie odda, mogę mieć problemy ze złapaniem Lighta. Nie mogę przez cały czas niańczyć tej dziewczyny. A zmusić ją by zrobiła coś pożytecznego będzie trudne.
- Jesteś pewna, że siła tego notesu cię nie przytłacza? Że nigdy go nie użyjesz? Że życie morderców i gwałcicieli jest bezpieczne w twoich dłoniach? – Spojrzała na mnie. Jej wzrok był inny niż dotychczas, zmienił się nie do poznania.
- Nie doceniasz mnie…- powiedziała Miyoko.
Gadanie…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

6 komentarzy:
oczywiście jak zwykle dość ciekawie, robisz nieco błędów i w ogóle, ale motyw tej dziewczyny nie do końca mnie przekonał... przekonasz mnie?
Fajnie Moniko. Jak juz mówiłem nie lubie mangi, więc nie będę oceniał treści jako takiej tylko styl i rozwoj wątku.
Cóz, styl masz fajny, czyli moje ulubione słówko Dody - megazaj******. Natomiast wątek troche mi się dłużył. Wydaje mi się, że jakoś tak strasznie statycznie jest.
Pozdro
Adi, ty się nie znasz... Bardzo mi się podoba motyw pewnej dziewczyny, sama wiesz której xD, tylko jak na razie to trochę mało o niej napisałaś. :*
No cóż...ekhem "anonimowy" Zapewne motyw "tej" dziewczynyn wystapi jeszcze w następnym odcinku :) W sumie, jest to pewne :D
feldmarschallu, czekam na sto komci. Hakki zaś co do ciebie... Jeśli chodzi o błędy, mogłabyś oddawać to komuś pod korektę albo próbować porównywać z innymi tekstami, bo troszkę błędów jest i miejscami umniejszają formie dziełka. A przecież jest całkiem niezłe :]
Główna bohaterka jest irytująca. JuSh JoM KoFfCiJaM x3
I tam, Nie czepiać się. Wg mnie, wszystko w jak najlepszum porządku, ale ja sie nei znam :)
cóż. Zostaje mi tylo życzyć powodzenia :*
Prześlij komentarz